Menu

Internetowa Klinika Redukcji Stresu - duch, umysł i ciało.

Nasza rzeczywistość jest złudzeniem, aczkolwiek bardzo przekonującym - Albert Einstein.osho713@gazeta.pl

szczęście po polsku cz. I

osho713

zapewne o szczęściu było i może nawet z tym samym tytułem, ale żyjemy w tak specyficznej aurze szczęścia, a właściwie poświacie typu "ściemniacie", że można opowiadać o tym bez końca. gdy wstałem, nie mogłem nacieszyć się szczęściem posiadania ciśnienia i tętna w normie, która stanowi o tym, że ból głowy jest wspomnieniem zaledwie dnia wczorajszego. posiadając zwyrodnienie kręgosłupa o mało znanym zaawansowaniu mogłem nacieszyć się zupełnie przypadkowym spaniem bez poduszki i jak mniemam był to jeden z czynników potrzebnych mi do szczęścia. kolejny motyw szczęścia odkryłem w czasie sprzątania szafki kuchennej, w której walały się różne "roczniki" ziół; to były zioła dopuszczone do legalnego obrotu, jednak ich terminy ważności wskazywały dobitnie, że mogą dać jakiś rodzaj szczęścia po zaparzeniu albo w geście desperacji ich zapalenia. dodatkowym atutem szczęścia była możliwość zobaczenia dat ważności, co jest kolejnym symptomem właściwego dla szczęścia poziomu ciśnienia. naszło mnie jednak kilka przedziwnych porównań odnośnie szczęścia widzianego okiem polskiego społeczeństwa, które przeszło wiele przemian, by udowodnić całemu światu, że szczęśliwie naiwnym narodem potrafimy być tylko my, ponieważ...i tu uwolnienie szafek od ciężaru starych mięt i szałwii sprawiło, że kreatywność moja przeszła kolejną przemianę...szczęście po polsku ma inny wymiar niż wszędzie.

pierwsze porównanie rozumienia szczęścia w wymiarze pozornie duchowym to oddawanie czci osobom mówiącym o czci (nie mylić z energią chi), krzewiącym wiarę. zauważyłem bowiem, że wiele osób przypisuje im pewien rodzaj wyższości nad innymi, nawet zmieniając tonację głosu, spuszczając wzrok, dosięgają pewnego rodzaju ekstazy, czyli chyba szczęścia?, gdy mogą nawiązać kontakt z posłannikiem siły wyższej, przyszło mi na myśl porównanie, że takie "spotkanie" z osobą duchowną (nie duchową) jest jak odnalezienie włosa łonowego między zębami. w samych igraszkach nie ma nic zdrożnego, bo przecież dajemy komuś chwilę radości, jednak sam finał tego "duchowego" doznania (w ostatnim momencie) zmienia się w niepotrzebność włosa między zębami.   

zawsze taka odsłona szczęścia przywołuje z pamięci opowiadanie mojego kolegi sanitariusza, który wezwany na nocną interwencję do prywatnego mieszkania zobaczył jak dwoje ludzi w miłosnym akcie szczęścia, nie może się rozdzielić, ponieważ partnerka doznała gwałtownego skurczu "dziupli" i nie wypuściła ptaszka na wolność. cóż nie byłoby w tym nic dziwnego, lecz kolega widząc, że koloratka ugniata krtań posiadacza ptaszka rzekł doniośle: "co bóg złączył, niechaj człowiek nie rozłącza":) 

 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • krzysztof.w

    Nieeee, no... Koloratki nie zdjął? ;)) To pewnie nie ksiądz tylko fetysz jakiś ;))

  • osho713

    ależ Krzysio:)

    to był proboszcz kolegi, nie było mowy o pomyłce:))))) musieli dokumentację z interwencji sporządzić:))))

    pozdrawiam:))))

  • krzysztof.w

    hehe, czyli że musiało to ich dodatkowo kręcić... ;))) "Ojcze, daj mi pokutę, bo jestem grzeszną dziewczynką..." ;)))

  • osho713

    po prostu szczęście:)))

© Internetowa Klinika Redukcji Stresu - duch, umysł i ciało.
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci